To miał być prosty rysunek. Czasem patrzysz a nie widzisz. Mijasz w biegu. Jedno spojrzenie. Czasem boli. Potem nie masz już sił.
Wszystko mija. Wstajesz i idziesz dalej. Warto?
To miał być prosty rysunek. Czasem patrzysz a nie widzisz. Mijasz w biegu. Jedno spojrzenie. Czasem boli. Potem nie masz już sił.
Wszystko mija. Wstajesz i idziesz dalej. Warto?
Nie czujesz czasem w sobie dwóch osób? Jedna ta uporządkowana, żyjąca tym samym rytmem od lat. Ma dorobek. Wiadomo co zrobiła, co ma, co robi, jaka jest, co zrobi dziś i jutro. Wszyscy widzą czego się po niej spodziewać. Jest przewidywalna jak wczorajsza pogoda. Druga patrzy ciągle na horyzont, a chce spojrzeć jeszcze dalej. Coś ją pcha. Ideały? Marzenia? Tęsknoty? Potrafi zrobić rzeczy nieprzewidywalne. Potrafi być sobą do końca. Czy jednak zawsze potrafi? Czy ta osoba to jest ta osoba? Taka sama? Co jest w niej w środku? Można zajrzeć głęboko do niej i zobaczyć to co w środku?
Zawsze będzie wielu chętnych na to, co upolowałeś. Nie łudź się, że będą tylko się przyglądać – po prostu wyciągną ręce po to co Twoje…
A najgorsze ze wszystkiego jest PAŃSTWO. Myśli, że należysz do niego ze wszystkim co masz…
Może czasem starasz się dla kogoś być przewidywalny, uporządkowany i nie podejmować ryzyka? Ale czy to daje wyniki?
Mój ostatni wpis o dylematach jaskiniowcach na tyle spodobał się mojemu bratu, że przerobił go trochę…
Broer, je bent de beste
niedzielne popołudnie tydzień temu, muzyka, lenistwo, lekki szkic ołówkiem…
Zawsze lubiłem siedzieć na plaży, gdy jest pusto i nie ma ludzi. Lubię być na plaży wcześnie rano – może niekoniecznie o wschodzie słońca, ale rano gdy jest cicho. Albo wieczorem. Ktoś mi powiedział, że wschód słońca nad morzem jest piękny – to nie ja pierwszy użyłem tego słowa.
Odparłem, że to nie to – że może raczej gdy widzę fale na plaży, słyszę szum morza i czuję wiatr, to czuję, że morze jest wielkie i wieczne? Takie samo było gdy byłem dzieckiem i jest teraz. Takie było przede mną i będzie, gdy odejdę… Że gdy patrzę na morze, to moje sprawy wracają do swoich normalnych, czyli małych rozmiarów? Że chwila samotności nad morzem jest dla mnie chwilą, gdy mogę się zrelaksować i wrócić do SIEBIE?
To były dosyć pochmurne dni – dopiero po kilku dniach było rano słonecznie i mogłem zerwać się wcześniej niż zwykle i być na plaży na tyle wcześnie, aby obejrzeć wschód słońca. Było chłodno i wiał lekki wiatr, ale to nie zmniejszało tego, że tam, za horyzontem wstawało słońce. Stałem zapatrzony i pytałem się siebie, czy to jest piękne? Co w tym jest? I coraz mocniej byłem przekonany, że ważne są słowa takie jak cisza, spokój, samotność. Bo wschód słońca jest piękny, jeżeli potrafię go podziwiać wewnątrz siebie. Sama jasna kula nad horyzontem jest średnio fascynująca…
Nie mam zdjęcia – sorki… Ale czy to jest ważne?